Niebawem, żądny przygód i sportowych wyzwań Consus udaje się na coroczny turniej weteranów koszykówki do Kaliningradu. Poza aspektem czysto sportowym, chcemy ujrzeć na własne oczy dawną perłę miast polskich, centrum kultury, nauki i handlu – sławny Królewiec. Skądinąd wiadomo, że w trakcie II wojny światowej oraz w okresie powojennym zdecydowana większość zabytków owego wspaniałego miasta została wyburzona. Być może chociaż część z zachowanych atrakcji pozwoli nam na podjęcie próby wyobrażenia sobie niegdysiejszej wspaniałości tego miejsca. Póki co, szykujemy się ponownie na trudne pojedynki z całą masą drużyn reprezentujących szkołę rosyjską. Jedynym wsparciem środkowo-europejskiej (tzw. bezstresowej) odmiany koszykówki będzie obecność zacnych Starych Koni ze słowackiego Prešova. Zawsze to jakaś pociecha, przynajmniej na rzeź nie jedziemy sami.
wtorek, 1 listopada 2011
wtorek, 11 października 2011
Chyże dziadowanie
Jakby nie patrzeć, przyszło nam na stare lata "podziadować". Nic dodać, nic ująć. Wyszło nawet na to, że w tym "dziadowaniu" jesteśmy jednymi z lepszych. I nie wiadomo, cieszyć się, czy martwić? No bo ani z postury, ani z charakteru za "dziadów" dotąd się nie uważaliśmy. Pozostaje nam więc tylko pogodzić się z tym faktem, a potencjalne zgryżliwości kolegów tłumaczyć znanym powszechnie stwierdzeniem: "Dziad dziadowi nierówny". Można też, oczywiście (w samoobronie) użyć starego fortelu słownego: dziad – dziadzieje, cham – coś tam, coś tam. A wszystko to przez pewnych gości z Poznania, którym się chciało...
wtorek, 27 września 2011
Prešov 2 — czyli Turniej Mixtów
No i dobrze, że zawodnik drugiej klasy Jarząbek Wacław załapał się na wyjazd do naszych przyjaciół na Słowacji, bo, po primo, będzie parę zdjęć i filmów z potańcówki (wkrótce na YT), a po drugo, zawsze dobrze jakiegoś przytomnego wysłać, choćby i kulawym był. Kolega Kierownik Redaktor Naczelny, na wyraźne żądanie Koleżanki Mażonki (znanej miłośniczki wyjących wichrów, niosących solidne ulewy), musiał zbadać stan klifów na pewnym wybrzeżu (podobno mają zniknąć), no i zawodnicy COBC pojechali nieomal na własną rękę. Sytuacja stała się prawie dramatyczna, kiedy mięsień o nazwie prosty zrobił się bardziej skomplikowany po poniedziałkowych walkach, no i Prezesas (d. Prezes, d. E.Wedel) został w domu (próbował coś mówić, że bardzo chętnie, ale nie może nawet siedzieć i takie inne dyrdymały). Chwilowo w ten sposób stracił szansę na shabilitowanie się do Ober-Prezesasa, no i teraz musi znowu zaliczyć 10 wyjazdów, aby awansować, a to może zejść nawet do marca.
sobota, 13 sierpnia 2011
O chlebie i wodzie
Nawet średnio zaawansowany, młodociany kibic doskonale zdaje sobie sprawę z roli, jaką w nowoczesnym sporcie odgrywa dieta. Prawidłowe odżywianie, suplementacja, uzupełnienie minerałów i witamin oraz prawidłowa gospodarka wodą w organizmie, to dla współczesnego sportowca baza, na której wypracowuje swoje sukcesy. Bez pomocy fizjologów i dietetyków, na światowych arenach nie można niestety dzisiaj zaistnieć. Można sobie jedynie pogrywać w "pici–polo" z kolegami, uprawiać rzut beretem lub podnoszenie ciężarów w wersji "pub". Na progu rozpoczynającego się sezonu koszykówki w wydaniu weteranów tego sportu, chcemy przybliżyć podstawowe zasady żywienia oraz kultury picia, od lat stosowane przez team Consusu. Są to niekiedy informacje tajne, ale wychodząc naprzeciw olbrzymiemu zainteresowaniu społeczności koszykarskiej, pragniemy uchylić rąbka owej tajemnicy, dla dobra wszystkich zainteresowanych tym tematem.
niedziela, 31 lipca 2011
Consusowy pateryk
Minął rok, odkąd naszej maxibasketballowej zabawie towarzyszą dziennikarze blogu oraz reporterzy zaprzyjaźnionej redakcji TV Wytrwam. Czas więc najwyższy na podsumowanie dotychczasowych osiągnięć, doświadczeń oraz najbardziej niesłychanych i niewiarygodnych zdarzeń. Zważywszy na skąpany w deszczu sezon ogórkowy, podsumowanie to nabiera większego sensu i zaowocować może niczym nie skrępowaną eksplozją dobrego humoru. Aby uatrakcyjnić kolejny rozdział Consusowego pateryku*, wprowadziliśmy do sieci ogólnoświatowego internetu, nową, lekko fabularyzowaną formę literacką, którą nazwać możemy roboczo „zgadywulcem”. W skrócie polega ona na tym, aby czytelnik-internauta, konsumując kolejne wyrazy i zdania, odszukiwał odpowiedzi na pytania, zastawione w tekście niczym wnyki. Dla najbardziej aktywnego czytelnika, przewidziano wyjątkowo atrakcyjną nagrodę.
wtorek, 19 lipca 2011
Na dworze Króla Guinness'a
Ciężkie od ołowiu chmury oraz nieustannie siąpiący deszcz to bezsprzecznie dwa najważniejsze elementy scenografii pola walki naszego ostatniego pojedynku. Jak do tej pory, na naszej sportowej drodze stawali głównie Litwini, Rosjanie, Ukraińcy, Łotysze oraz Słowacy i Czesi. Bywało tak, że walczyć musieliśmy również w samym sercu starożytnej Germanii – Berlinie. Tym razem przyszło nam się zmierzyć oko w oko z potomkami przesławnych i walecznych Celtów, którzy w żadnym calu nie przypominali niezapomnianego Asterixa. W stolicy Irlandii Dublinie, spotkaliśmy wytrawnych wojowników, którzy w każdej chwili, gotowi byli walczyć o każdą klepkę parkietu, o każdą piłkę, o każdy zdobyty punkt. Dotąd nam nie znani irlandzcy miłośnicy basketu okazali się godnymi przeciwnikami, co we wspaniały sposób wyreżyserowało dramaturgię niedawno zakończonego turnieju. Turnieju, który do ostatnich minut, do ostatniego meczu, trzymał wszystkich w napięciu, nie pozwalając na szybsze wyłonienie triumfatora.
wtorek, 5 lipca 2011
Przystanek Dublin
Przed nami kolejny przystanek na europejskiej trasie "Consus on tour". Tym razem wybieramy się do zielonej Irlandii, zwanej przez niegodziwców "Krainą Deszczowców". Przed nami trzy ciekawe mecze z przeciwnikami, o których w naszej części Europy nikt nic nie wie "na pewno". Basket w tym kraju nie cieszy się wielką popularnością, co nie oznacza, że staną przed nami goście całkowicie zieloni. Dwa zespoły +40 oraz jeden +50 to faceci, którzy również bywają na turniejach Maxibasketball'a. Z całą pewnością charakter do gier zespołowych mają wyjątkowy. Kto nie wierzy, niech zobaczy chociażby mecz irlandzkiego hurlingu czy też rugby. Poza tradycyjną dawką odbijania czeka nas także spotkanie z magią tego niezwykłego miasta położonego na krańcu Europy. Miasta, które wydało na świat artystycznych geniuszy i to w takiej ilości, że metropolie typu Paryż, Rzym, Berlin czy Londyn mogą tylko pomarzyć. Wszystko to zapewne przez ten niesamowity klimat i piwo, które podobno ma wszystkie inne piwa pod sobą — Guinness.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




