czwartek, 19 stycznia 2012

Szpieg na Święcie Wina

Zmiksowana ekipa Consusu, nie bacząc na konieczność pokonania łańcucha Karpat, wyruszyła sprawdzić jakość wina Zakarpatskoje Nouveau na dorocznym (i Nowo Rocznym) Święcie Wina w Mukaczewie. 
Niemieckie Munkatsch, ukraińskie Мукачеве lub Мукачів, 
ruskie Мукачoвo, rosyjskie Мyкaчeвo, 
węgierskie Munkács, słowacko/czeskie Mukačevo, 
jidisz מונקאטש, rumuńskie Munceag.

Ekipie prawdziwych sportowców towarzyszył kierownik-usypiacz Kieroń (nie mylić z Turoniem), Catherine oraz tajny szpieg don Pedro oraz Mistrz i Małgorzata (a może Leszek i Gosia?). 

A oto relacja TW Pedro:

DO CENTRALI:
1. Jako podwójny magister, a bardziej jako podwójny inżynier – czyli osobnik techniczny (również projektuję, wiercę, gwintuję, sprzątam, kradnę z Sieci, kładę instalacje elektryczne, czasem śpiewam, a z rozsądku nie tańczę) – niniejszą relację przekazuję tradycyjnie już w punktach, odchodząc od górnolotnego stylu niektórych humanistów. Będzie samo gęste.

niedziela, 15 stycznia 2012

Gothic Basket Cup 2012

W chwili, gdy oba nasze zespoły wracają "z tarczą" z turnieju w Mukaczewie (Ukraina), gdy przed nimi jeszcze 800 km drogi, ośnieżone przełęcze Karpat i długi odcinek po płaskim, pora przystapić do ostatniej fazy przygotowań związanych z organizacją naszego domowego turnieju Gothic Basket Cup 2012. To druga edycja "gotyckich" międzynarodowych zawodów, które oprócz emocji czysto sportowych zapewnią z całą pewnością wszystkim uczestnikom wielu niezapomnianych wrażeń, miłych chwil i wspomnień. Sami dobrze wiemy, że dobry turniej poparty musi być dodatkowymi atrakcjami. W naszym przypadku będą to uroki toruńskiej starówki, świetna organizacja pobytu oraz bankiet, na którym wręczone zostaną wspaniałe nagrody – toruńskie Katarzynki. Co oczywiste, będziemy chcieli zaskoczyć naszych przyjaciół jeszcze bardziej niż w roku ubiegłym. Stąd nowe pomysły, korekta drobnych usterek oraz jeszcze bardziej perfekcyjna oprawa całego turnieju. Rozpoczęte w sierpniu ubiegłego roku działania organizacyjne wchodzą dzisiaj w fazę finałową. W praktyce, zdecydowaną większość spraw mamy już opanowaną, w tym: potwierdzone zaproszenia, zakwaterowanie uczestników, dwie sale sportowe, obsługę sędziowską, medyczną, wszelkie sprawy regulaminowe i techniczne oraz całościową koncepcję marketingową. Honorowy patronat nad imprezą objął Prezydent miasta Torunia Michał Zaleski, a głównym sponsorem turnieju jest oczywiście Consus S.A.

niedziela, 11 grudnia 2011

To już jest koniec...

Wszystko, nawet najciekawszy mecz, najpiękniejsza bajka czy też najprzyjemniejsza podróż, ma swój koniec. Tak jest również w naszym przypadku. Po wizycie w Działdowie, po odwiedzinach wietrznej Lipawy na Łotwie, po triumfie w słowackim Presovie, po egzotycznej podróży powietrznej do Dublina, po pojedynkach ze starymi znajomymi w Koszalinie i Poznaniu, wszyscy nabraliśmy przekonania, że ten cudowny sen trwać będzie wiecznie. Niestety, kalendarza nie da się oszukać, nie da się z niego wycisnąć nic więcej. Wiele niezapomnianych wspomnień, niezwykle ciekawych atrakcji i wydarzeń oraz wiele spotkań z sympatycznymi osobami, z którymi zdążyliśmy się poznać, przechodzi jakby nie patrzeć do przeszłości. Łotwa, Rosja, Irlandia, Słowacja. Reanimacja. Turniej w Kaliningradzie był ostatnim, na którym pojawiły się niezwykle eleganckie koszulki Consusu. Więcej wyjazdów nie będzie...

wtorek, 15 listopada 2011

REFLEKSJE (nie mylić z refluksami)
po-KRÓLEWIECKIE*
po-KÖNIGSBERGSKIE*
po-KALININGRADZKIE*
* – niepotrzebne skreślić

Refleksja nienumerowana: PODRÓŻE KSZTAŁCĄ.
Dowiadujemy się więcej o innych ludziach, o innych miejscach. Często gramy z różnymi przeciwnikami i to chyba zaczyna skutkować również coraz bezczelniejszą postawą na boisku: Rosjanie? Gramy! Litwini? Gramy, a co?

A poza tym:
1. Nadal cieszymy się, że mieszkamy w Polsce. Może nawet bardziej, niż dotąd.

2
. Niektóre rzeczy jednak bardzo nam odpowiadały, n.p. ceny paliwa oraz używek. Nasze zdanie podzielali też szczęściarze spod Elbląga i Fromborka, posiadający długoterminowe wizy rosyjskie i dysponujący dużą ilością czasu oraz zasobami cierpliwości granicznej.

wtorek, 1 listopada 2011

Przed nami - Królewiec

Niebawem, żądny przygód i sportowych wyzwań Consus udaje się na coroczny turniej weteranów koszykówki do Kaliningradu. Poza aspektem czysto sportowym, chcemy ujrzeć na własne oczy dawną perłę miast polskich, centrum kultury, nauki i handlu – sławny Królewiec. Skądinąd wiadomo, że w trakcie II wojny światowej oraz w okresie powojennym zdecydowana większość zabytków owego wspaniałego miasta została wyburzona. Być może chociaż część z zachowanych atrakcji pozwoli nam na podjęcie próby wyobrażenia sobie  niegdysiejszej wspaniałości tego miejsca. Póki co, szykujemy się ponownie na trudne pojedynki z całą masą drużyn reprezentujących szkołę rosyjską. Jedynym wsparciem środkowo-europejskiej (tzw. bezstresowej) odmiany koszykówki będzie obecność zacnych Starych Koni ze słowackiego Prešova. Zawsze to jakaś pociecha, przynajmniej na rzeź nie jedziemy sami.

wtorek, 11 października 2011

Chyże dziadowanie

   Jakby nie patrzeć, przyszło nam na stare lata "podziadować". Nic dodać, nic ująć. Wyszło nawet na to, że w tym "dziadowaniu" jesteśmy jednymi z lepszych. I nie wiadomo, cieszyć się, czy martwić? No bo ani z postury, ani z charakteru za "dziadów" dotąd się nie uważaliśmy. Pozostaje nam więc tylko pogodzić się z tym faktem, a potencjalne zgryżliwości kolegów tłumaczyć znanym powszechnie stwierdzeniem: "Dziad dziadowi nierówny". Można też, oczywiście (w samoobronie) użyć starego fortelu słownego: dziad – dziadzieje, cham – coś tam, coś tam. A wszystko to przez pewnych gości z Poznania, którym się chciało...

wtorek, 27 września 2011

Prešov 2 — czyli Turniej Mixtów

No i dobrze, że zawodnik drugiej klasy Jarząbek Wacław załapał się na wyjazd do naszych przyjaciół na Słowacji, bo, po primo, będzie parę zdjęć i filmów z potańcówki (wkrótce na YT), a po drugo, zawsze dobrze jakiegoś przytomnego wysłać, choćby i kulawym był. Kolega Kierownik Redaktor Naczelny, na wyraźne żądanie Koleżanki Mażonki (znanej miłośniczki wyjących wichrów, niosących solidne ulewy), musiał zbadać stan klifów na pewnym wybrzeżu (podobno mają zniknąć), no i zawodnicy COBC pojechali nieomal na własną rękę. Sytuacja stała się prawie dramatyczna, kiedy mięsień o nazwie prosty zrobił się bardziej skomplikowany po poniedziałkowych walkach, no i Prezesas (d. Prezes, d. E.Wedel) został w domu (próbował coś mówić, że bardzo chętnie, ale nie może nawet siedzieć i takie inne dyrdymały). Chwilowo w ten sposób stracił szansę na shabilitowanie się do Ober-Prezesasa, no i teraz musi znowu zaliczyć 10 wyjazdów, aby awansować, a to może zejść nawet do marca.