środa, 6 lutego 2013

50 lat w baskecie

W dzienniku Express tydzień przed pięćdziesiątką naszego kolegi ukazał się przypadkowo artykuł o nim, który tutaj w całości przytaczamy.


To nie jest historia jakiegoś pluszowego misia, który przeleżał 50 lat na strychu w babcinym koszu do prania. To historia człowieka, dla którego koszykówka była, jest i zawsze będzie wartością zdecydowanie pierwszoplanową. To pasja, którą wyssał z mlekiem matki, a właściwie ojca, który już w dzieciństwie zaszczepił mu miłość do tej wyjątkowej dyscypliny sportu. Na pierwszym meczu lokalnego AZS-u był w wieku 2 lat, kiedy to toruńskie Twarde Pierniki święciły swoje największe sukcesy – w połowie lat 60. ubiegłego stulecia. Już wtedy młody Tomek z zapałem bawił się pomarańczową piłką, zawsze kulając ją w kierunku kosza wyimaginowanego przeciwnika. W szkole podstawowej, na skutek nieprawdopodobnej pomyłki rady pedagogicznej, trafił do klasy sportowej o profilu szermierka. Po półrocznym okresie histerii oraz coraz częściej powtarzających się napadów lękowych, zezwolono małemu Tomkowi na podjęcie treningów jego ukochanej koszykówki.

czwartek, 20 grudnia 2012

Dwanaście miesięcy z życia pomarańczowej piłki

Długie, zimne i ciemne grudniowe wieczory, jak co roku, przywołują chęć dokonywania podsumowań, spisów i kalendariów, wszystkich najważniejszych wydarzeń mijającego właśnie roku. W praktyce pozostało nam już tylko wspólne spotkanie wigilijne, potem szybkie otrzeźwianie, Wigilia właściwa, kilka dni leniwych i sennych świąt, no i oczywiście roztańczony Sylwester. Jakby nie patrzeć, nasz kolejny rok maxibasketballowych zmagań zbliża się nieuchronnie do końca, godna to więc pora, aby przypomnieć sobie nieco najważniejszych wydarzeń Anno domini 2012. Przyda się to jak znalazł, właśnie przed okresem rodzinnych spotkań, kiedy to zasypiamy w trakcie nużących dyskusji o: nie nadchodzących emeryturach, o permanentnych zawirowaniach z dostawami leków geriatrycznych, o rankingach PO i PiS czy też o kolejnych tajemnicach ciągle tkwiących w pozostałościach pewnego wrako-samolotu. Znajdzie się wówczas chwila, kiedy można będzie błysnąć intelektem, zmienić temat na ogólnie ciekawy i zaprezentować lekko zmęczonej familii szeroką perspektywę własnej pasji do koszykówki. Ba, nawet w rozmowie z wnukiem, przyszłym zięciem lub przyszłą synową, taki błysk pozwoli wam na wyrównanie szans w ocenie współczesnych realiów i nada wam ten magiczny status człowieka światowego. Żaden dziadek, teść czy wiekowy wuj, nie będzie już jakimś tam dziwnym gościem od kopania kompostownika na działce, a stanie się facetem bywałym w świecie, sprawcą wielu sensacji, można by rzecz – Człowiekiem Roku, Jamesem Bondem własnej rodziny.

niedziela, 2 grudnia 2012

Czas się zatrzymuje w Wilnie...

Miłym akcentem było zakończenie naszych tegorocznych zmagań maxi-koszykarskich na turnieju w Wilnie. Miejsce to bowiem szczególne, odrobinę sentymentalne i nad wyraz relaksacyjne. Taki cichy wypad, będący niejako podsumowaniem długiej listy wyjazdów naszego Consus Old Baset Teamu w 2012 roku. Przemiła atmosfera, całkiem jeszcze przyjemna pogoda oraz niezliczona liczba atrakcji: turystycznych, towarzyskich, kulinarnych i oczywiście sportowych. Chociaż akurat te ostatnie zostały bezapelacyjnie przesunięte na najdalszy plan tego trzydniowego filmu. Z dziennikarskiego obowiązku nadmienić trzeba, ze nasi chłopcy w 100% zrealizowali założony plan sportowy, przegrywając najważniejszy mecz (najdalszego finału) zaledwie 2 punktami. Dziewczęta zaś, po nierównej walce z sędziami otarły się o brąz i trzecie miejsce w turnieju. I tyle na temat kozłowania, które w tym szczególnym miejscu jest jedynie pretekstem dla wielu spotkań, zdarzeń i niesamowitych sytuacji. Na całe szczęście, zdecydowana większość uczestników potraktowała ten turniej w sposób kompatybilny z naszymi oczekiwaniami. Spora grupa znajomych, nowe ciekawe kontakty, to wszystko czego było nam potrzeba do spędzenia niezwykle udanego weekendu. 

niedziela, 4 listopada 2012

Lekcja religii, lekcja historii...

Niebawem czeka nas ostatnia tegoroczna podróż, na kolejny turniej weteranów koszykówki. Tym razem udajemy się do przepięknego Wilna, które dzięki swoim urokom oraz bogatej historii nie jest obce chyba żadnemu Polakowi. Tym bardziej aktywnym koszykarzom. Będzie to nasz drugi wyjazd na turniej organizowany przez zaprzyjaźnioną drużynę Salilitia Vilnius. Dwa lata temu, wyprawa "po naukę" spodobała się wszystkim jej uczestnikom i do dnia dzisiejszego przywoływana jest przy wielu okazjach. Pomijając fakt, że tzw. rzutem na taśmę zajęliśmy przedostatnie miejsce w turnieju, to pobyt na Litwie przyniósł nam wyjątkowo wiele doznań: emocjonalnych, towarzyskich, turystycznych i kulinarnych, jak również sporo uwag czysto sportowych. Okazało się wówczas, że w meczach trzeba walczyć do wyczerpania organizmu, biegać jak lekkoatleta, bić się pod koszem o każdy punkt i nie beczeć jak małe dziecko, nawet w przypadku złamania palca (oczywiście Marek Z. wówczas nie płakał). Był to turniej, dzięki któremu udało nam się nawiązać większość naszych aktualnych kontaktów w kręgu europejskiego maxibasketu. Był to wreszcie pobyt, w wielu szczególnych miejscach, które na każdym z nas wyryły głębokie piętno. Wybierając się tam ponownie, należy się więc do tego wyjazdu przygotować. I to solidnie. Odrobić lekcje, przynajmniej w dwóch tematach. Religia i historia.

poniedziałek, 15 października 2012

Dziadki i babciunie w papciach

To był wyjątkowo wypoczynkowy weekend. Jesienne, październikowe słońce, cisza i spokój urokliwej poznańskiej Wildy, autobus pod drzwi hotelu (do domu również), miłe pokoje, wygodne łóżka, do najbliższego sklepu 50 metrów, do najdalszego nawet nie pytaliśmy. Mecze na parterze, bankiet na górze, do tego nowoczesna winda, żeby nie było przypadkiem zbyt trudno. Tak jak już wcześniej przestrzegaliśmy, pokusa totalnego lenistwa była przeogromna. Trudno więc było wszystkim zaprzyjaźnionym "Dziadkom" pobudzić organizmy, do pełnej mobilizacji w kolejnych starciach maxi-basketbolowego turnieju. A turniej, z roku na rok, trudniejszy. Więcej spotkań, więcej zespołów oraz znacznie opuszczona dolna granica wieku niektórych uczestników. Czas mijał powoli, odmierzany syrenami meczów oraz kolejnymi posiłkami. Kapcie, trampki, kapcie, trampki, kapcie... Całe szczęście, że po ostatnim sobotnim posiłku nie kazali nam jeszcze grać. Bogato było i syto, jak powiedział jeden z członków naszej Consusowej ekipy. Zbytek i luksus prawie. Jak tak dalej pójdzie, to w przyszłym roku lektyki wprowadzą i murzynów z wachlarzami. I to podobno dla dobra gości, którzy tym razem do Poznania zjechali się z okolic: Koszalina, Bydgoszczy, Torunia i Działdowa.

niedziela, 30 września 2012

Chyża Pyrlandia 2012

Już za kilka dni wybieramy się w odwiedziny do naszych zacnych przyjaciół z Pyrsztadu, wspaniałej, wielkomiejskiej stolicy Pyrlandii, kryjącej w sobie zarówno wiele atrakcji, jak i zagrożeń oraz pokus. Na ten coroczny festiwal sportu i uśmiechu ekspediujemy tym razem dwa pełne składy – babski i dziadowski. Niewtajemniczonym pragniemy przypomnieć o obowiązku zabrania ze sobą domowych klapek lub innych, dowolnych form miękkiego i wygodnego obuwia. Drugi Turniej Chyżych Dziadków (i Babć), który rozegrany zostanie w dniach 12-14 października, jest bowiem nazywany po cichu Turniejem w Kapciach. Oczywiście, nazwę tą propagują tylko i wyłącznie nieliczne, lekko złośliwe i "zdziadziałe" osoby, którym perspektywa kapcianego ciepełka niezwykle odpowiada. Osoby, które wskakują w swoje kożuszkowe obuwie w piątek ok. 14.00, a zdejmują je dopiero po obiedzie, w niedzielne, wczesne popołudnie. Tak bowiem zorganizowany jest ten turniej, że gra się na parterze, śpi się na pierwszym piętrze, bawi na drugim, a szamanko jest  na trzecim piętrze okazałego obiektu sportowego zwanego w Pyrlandii Chwiałką. Wszystko na miejscu, perfekcyjnie zorganizowane. Nie ma po co wychodzić, szkoda zdzierać buty.

środa, 19 września 2012

Silver Girls in Polanica Zdrój

W całkiem niedawno zakończonym Turnieju Mistrzostw Polski Weteranów w Polanicy nasz Consus reprezentowany był przez zespół niemłodych co prawda, ale jak najbardziej wyjątkowo atrakcyjnych juniorek najstarszych oraz kilku zawodników, którzy zasilili reprezentację Torunia na tej szacownej imprezie.
Początek sezonu jesiennego okazał się tym razem wyjątkowo udany. Nasze przemiłe Panie wywalczyły na tym turnieju srebrne medale, przyznawane oczywiście za drugie miejsce w turnieju, a nasi koledzy zdecydowanie przyczynili się do zajęcia trzeciego miejsca i zdobycia brązowych medali tych mistrzostw. Wielką radość z ubu sukcesów przyćmiła jedynie poważna kontuzja kolana naszej Consusowej Agatki – Asi Chełczyńskiej. Mamy nadzieję, że dojdzie ona szybko do zdrowia, by móc poprowadzić nasz damski dream-team na następnych turniejach.